Ogród, las, ziemia, niebo...


Podobno życie w otoczeniu zieleni znacząco wpływa na nasze samopoczucie.
Kiedy mamy widok na park łatwiej nam podejmować decyzję i niwelować stres. "Kontakt z przyrodą wspomaga leczenie ADHD, poprawia koncentrację i koordynację ruchową, regeneruje umysł i ciało."

Nie znam człowieka, którego jakoś nie ciągnie do przyrody...
Każdy z nas jest trochę dzieckiem lasu...
Dzieckiem ziemi...
Nawet w środku wielkiego miasta.

Boso po trawie, z twarzą wystawioną na deszcz, z rękami głęboko w ziemi...
W lesie...
Wiecie, że lubię las :-)

Uczę się na nowo być w przyrodzie. Przez lata oddaliłam się od niej.
Komary, robale, kleszcze, niebezpieczeństwo...
A przecież dzieciństwo upłynęło mi w bajkowym ogrodzie Babci, w "sadku" za blokiem, na wsi u wujka,
w Tatrach z Tatą. Babrałam się w ziemi, ucierałam z płatków róż mikstury dla lalek, zaganiałam krowy z pastwiska, łaziłam na boska po strumieniach, łąkach, ubitych drogach, wspinałam się po drzewach.
Młodość minęła mi na obozach harcerskich, na łódkach, w górach, nad morzem.

Potem każde wakacje z plecakiem w Bieszczadach.
Magiczne chwile, kiedy zmęczenie powaliło nas na letniej łące.
Kiedy się obudziliśmy przez sekundę nie wiedzieliśmy gdzie jesteśmy.
Niebo nad nami, pachnące kwiaty wokół, ciepła ziemia pod nami.
Byliśmy częścią przyrody.

Czytam teraz uważnie "Ostatnie dziecko lasu" Richarda Louv'a.
To książka o tym, jak na nowo odnajdywać własne ścieżki w lesie, na łące, w górach.
Jak zachęcać do tego nasze dzieci. Jak "patykiem dotknąć nieba".
Kiedy ją w całości przeczytam, zdam Wam obszerną relację.

Dziś spadnie deszcz meteorytów. Może wyjdziecie w nocy przed dom i na chwilkę poczujecie się częścią nieba?
Albo posiejecie jutro maciejkę?
Albo połazicie po lesie?
Albo pobiegacie na bosaka?
Dobrego weekendu!
A ja zapraszam do mojego balkonowego ogrodu. Przyrodę można mieć wszędzie :-)























8 komentarzy:

  1. Pięknie!!! Joasiu masz cudnie na balkonowym ogrodzie!!! Zachwycam się cały czas, kwiaty, kolory, donice no i te ptaszęta, ślicznie:-))) Grzebać w ziemi to ja też uwielbiam, wychowałam się na wsi, teraz mam balkon blokowy i też mam kwiaty:-) Na Twoje kolory zachorowałam:-) Miłego łikendu, Wiesia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesiu, bierz co chcesz :))) Tobie też wszystkiego dobrego i niech kwiaty kwitną, jak szalone :)))

      Usuń
  2. Ale pięknie! Mam ochotę coś posadzić ;) Kasia

    OdpowiedzUsuń
  3. W takim otoczeniu ja u Ciebie życie to sztuka zauważania piękna w każdym drobizagu:))) Przepięknie!
    W moim pierwszym własnym M na balkonie też miałam mały ogródek i wystarczyło, że "trochę podłubałam" w ziemi, w doniczkach po powrocie z pracy, a stres, napięcie, wyczerpanie po wykańczającym dniu miłajo jak ręką odjął. To było naprawdę uzdrawiające uczucie.
    A co do dzieci, im trzeba pokazać przyrodę, chmury w kształcie bitej śmietanki, pracującego dzięcioła, trzmiela (którego wczoraj młodszy z synków chciał mi pokazać mówiąc "tu jest bąbel":))). Kto ma ich nauczyć uważności jeśli nie my? Chyba lepiej żeby my, prawda?
    A na bosaka? ... co za wspomnienia.... :) na bosaka wchodziłam na okoliczne górki w Lądku Zdroju.

    Serdecznie Cię pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ogrodek balkonowy-zachwycajacy.
    A Ty wiesz, ze znam kogos, kto ma w domu tylko sztuczne kwiaty, wiosna, gdy wszystko kwitnie, to i tak jest bleeee.Zwierzeta ma w glebokim powazaniu. Wcale tej osoby do natury nie ciagnie i..to sie odbija na jej charakterze;)

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger