Jak tata pokazał mi wszechświat *


Mój Tata.
Najfajniejszy na świecie.
Tata, co pokazał góry, tata, co pokazał świat.
Tata, który był ze mną, codziennie, wytrwale, wierząc, że to ma sens, że na tym polega rodzina.
Tata, którego mogę podziwiać za konsekwentnie realizowane pasje.
Tata, który nawet jak mu się bardzo nie podobały moje życiowe wybory, nigdy się ode mnie nie odwrócił. Co nie oznacza, że się ze mną nie kłócił ;-)
Tata, przy którym przeżywanie największych tragedii, było odrobinę łatwiejsze.
Tata, na którego zawsze mogę liczyć.
A i pośmiać się i wspólnie napić piwa...
Tata Jak Skała.
Mój Tata.

Ich Tata.
Najfajniejszy na świecie.
Zabiera na mecze, na wystawy, w świat, zaraża pasjami. Gotuje, przytula i obdarowuje słowami pełnymi miłości.
Nigdy w nich nie wątpi i nie waha się stać za ich plecami. Zawsze kiedy tego potrzebują, nawet, jak jest to czwartek o 15.30 lub wczesny niedzielny poranek ;-)
Zna imiona kucyków i nazwiska piłkarzy. 
Daje swój czas i energię. Codziennie, wytrwale, z wiarą, że to ma sens. Że to ich zbuduje.
Zosia mówi, że jest świetny, a Antek, że super fajny - "napisz, że mu to dedykuję."

Dziś Dzień Ojca.
Mój Tato, Ich Tato – wszystkiego dobrego!

Przytulcie swoich ojców, jak się da. Wyślijcie im dobrą myśl. 
A jak macie wątpliwości, czy warto BYĆ - codziennie, wytrwale, czasem nudno i męcząco - to już nie miejcie.
To buduje. To wzmacnia. Jest jak najlepszy posag na całe życie.

A ja idę w góry...
Z Tatą.

Jeszcze nie do końca wstał dzień.
Pakujemy z tatą plecaki. Termos z herbatą, woda, kanapki, czekolada, kurtka przeciwdeszczowa, coś ciepłego, mapa. Ekwipunek świadomej turystki. Tata uczy mnie, jak należy zachowywać się w górach. Uczy mnie wielkiej pokory, co do naszej człowieczej omylności.
Z dumą oglądam moje nowe, górskie buty. Śliczne, goreteksowe, mocne, nieprzemakalne buciory. Będą mi służyć długie lata.
Do tego flanelowa koszula w czerwoną kratkę (tata ma taką samą, tylko granatową), stylowo postrzępione spodenki ze starych sztruksów, bandamka na głowę. W swojej wczesnonastoletniej ocenie wyglądam bardzo stylowo.
Na dworcu autobusowym w Zakopanem tłum. Zachrypnięty góral zapowiada kolejne autobusy. Najbardziej pamiętam ten do "Małe Ciche, Murzasichle". Bawiło nas zestawienie tych słów, wypowiadane na jednym oddechu, z charakterystycznym akcentem.
My do Łysej Polany.

Najpierw doliny, potem Czerwone Wierchy, Tatry Zachodnie, Giewont, Morskie Oko i Czarny Staw, Dolina Pięciu Stawów, Kościelec, Zawrat, Świnica, Rysy i w końcu wymarzona, magiczna, lekko przerażająca Orla Perć.
Górskie stopnie wtajemniczenia.
Kolejne etapy tatrzańskiego czeladnictwa.
Podniecenie, że już mogę iść na Orlą Perć, że tata uznaje, że mam dość doświadczenia, pamiętam do dziś.
Tłumy w okolicach Koziego Wierchu i spokój na Granatach - mojej ulubionej części szlaku.
Schodzimy już po ciemku, las coraz bardziej magiczny, z oddali przypatrują nam się sarny.


Przez lata - niezliczone ilości wspólnych tras.
Warianty szlaków, inne podejścia. Najpierw niestrudzenie Tatry, potem raz, niezwykle, Alpy. 

Mnóstwo drobnych wspomnień: "a pamiętasz, jak nie wzięłam nic do krojenia i konserwę jedliśmy palcami", "a pamiętasz mgłę na Kościelcu", "a pamiętasz jak wyrwałam do przodu na pierwszej wycieczce w Alpach", "a pamiętasz "kuronie" na Słowacji", "a pamiętasz..."
Za każdym razem ten sam wysiłek, nawet myśli "po co ja się tak męczę?", a potem ulga, zachwyt, spokój - poczucie bycia częścią czegoś większego.
I tata, który nigdy mnie nie poganiał, mimo, że, teraz to wiem mając własne dzieci, pewnie nie raz wlokłam się niemiłosiernie i denerwująco jęczałam.
Tata, który uczył mnie zasad poruszania się po górach, rozsądku w podejmowaniu decyzji, ciszy i rozmowy kiedy potrzeba, wytrwałości połączonej z delikatnością do siebie, rytmu dostosowanego do własnych możliwości.
I zachwytu bez wielkich słów. 

To lekcje nie tylko na górskie wyprawy. 

Dziękuję Ci Tato!

Zdjęcie autorstwa mojego Taty, Hala Stoły, wrzesień 1992, czyli mam 16 lat.

* Tytuł posta, to oczywiście tytuł książki Ulfa Starka, "Jak tata pokazał mi wszechświat", wydawnictwo Zakamarki

10 komentarzy:

  1. Tata to coś wspaniałego :)

    OdpowiedzUsuń
  2. pięknie napisane. dobrze mieć takiego tatę.
    jak miałam takiego ojca, że...szkoda gadać :-( stary pijak i gad.na szczęście nie żyje. przepraszam za wynurzenia, ale złość mnie do teraz zalewa. Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, dobry uścisk ślę...możesz pisać...

      Usuń
  3. Dal Ci to, co najwazniejsze w zyciu. To widac:)
    Dobrze wiedziec, ze sa tacy ojcowie.
    Usciski:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Joasiu bardzo pięknie napisałaś o Swoim tacie! Dla mnie to takie poczucie bezpieczeństwa, zresztą, siła na całe życie.. Wiesia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Wiesiu, ta świadomość, że zawsze mogę na niego liczyć jest bazowa.

      Usuń
  5. Pięknie napisane, to prawda. Wiem, że zazdrość to brzydkie uczucie, ale naprawdę - zazdroszczę takiego Taty. Mój niby nie jest zły, ale właściwie w ogóle ciężko odczuć, że jest.
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weroniko, im więcej doświadczenia mam jako rodzic, tym bardziej doceniam to zwykle "bycie", uważne, spokojne i regularne. Nie od święta.
      I ja Cie ciepło pozdrawiam :)

      Usuń

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger