Rozkosze czerwca


Wstaję wcześnie rano, bo budzą mnie rozmowy psiarzy pod moim oknem. Zirytowana chcę ich pogonić. Pod oknem młody chłopak i dwie starsze panie.
"Bo widzą państwo, jak wzięłam Boryska, to odżyłam. No mówię wam, życie mi uratował. Wstawać z łóżka zaczęłam, bo jakoś trzeba było się wyszykować, żeby z nim wyjść. Normalnie życie mi wrócił, bo tak to bym w tym łóżku zgniła.
Pan młody, to pan nie wie, jak życie potrafi człowieka przegonić."
"Oj potrafi, potrafi." - druga pani wzdycha ze zrozumieniem.
"No - młody chłopak się zawiesza - yhhh...psy są ekstra."
Boooryyyseekkkk....Boooryssseeekkkk....

Uśmiecham się pod nosem i idę do kuchni na kawę. Otwieram balkon. Chłodne jeszcze powietrze poranka wpada do domu.
Na balkonie wielkie przyspieszenie.
Kwiaty kwitną jak szalone.
Maciejka ma już pokaźne łodyżki.
Mięta jest już sporym krzaczkiem.
Dzikie wino, kupione jeszcze niedawno, jako tycie-tyciuteńkie, zaczyna oplatać barierkę.

Czerwiec.
Bujny i zielony. Już nie tą delikatną, nieśmiałą zielenią wiosny, ale jeszcze nie tą zmęczoną i przykurzoną ze środka lata.
Już nie wiosna, jeszcze nie lato.
Miesiąc pomiędzy...

Czereśnie, truskawki, fasolka.
Drogie jeszcze, ale nie umiem się powstrzymać.
Szaleństwo kwiatów.
I ten niedaleki koniec szkoły. Znowu będę miała dzieci tylko dla siebie. Wielka ulga. Bez pośpiechu, bez rutyny.
Snujemy plany - pojedziemy i tu i tam, odwiedzimy ten fajny plac zabaw, co teraz nam do niego nie po drodze.
Zrobimy i to i tamto. I jeszcze coś. I mamo, to też koniecznie!
Będziemy razem.
Czerwiec - nadzieja na bliżej, na wolniej...
Radość.

Idę piechotą na targ.
Żeby kupić torbę czereśni.
Dzieci na pobliskim boisku są sobą - krzyczą głośno - baaaardzo głośno.
Kluczę uliczkami. Gdzieś układają nowy chodnik, dostawczak przywozi chleb, starsze panie karmią gołębie, matki z wózkami przysiadły wokół fontanny.

Na bazarze życie wrze. Jak w ulu. Plączę się po wietnamskich uliczkach (bazar w bazarze), spoglądam na kolorowe ścierki, na hali zaciągam się zapachem świeżego kopru.
Czereśnie wypełniają torbę. Stare filiżaneczki też stają się moje. Zosia się ucieszy, bo chciała takie do zabawy.
W ramionach trzymam bukiet peonii. "Niech mi pani pięć da, albo nie, dziesięć wezmę. Albo wie pani co, wezmę całe wiaderko i ten polny bukiecik."
Kwiaty kupuję zawsze od "mojej" pani, która ma je ze swojej działki. Lubimy się, wymieniamy ciepłymi słowami.
Wracam obładowana.
Ludzie uśmiechają się na mój widok. Torba czereśni i naręcze kwiatów. Klapki i różowa torba.
W cichym domu po pokojach pięknie tańczy słońce.

I przychodzi myśl, że ten zachwyt jakiś taki ckliwy i sentymentalny. Nie ma co się nim dzielić.
Mądrze trzeba pisać, z dystansem, z ironią, po dorosłemu. O ważnych sprawach.
A nie o czereśniach.
Zdjęcia robić za mgłą, nostalgiczne, przydymione, minimalistyczne. Takie, jak modne teraz.
A nie pulsujące czerwienią i barokiem kwiatów.

A następny głos dodaje usłużnie: przecież to nie cała prawda o życiu.
No tak. Nie cała.
Bo przecież zmęczenie też jest. I ktoś nie jest ze mnie zadowolony, ja też kimś zawiedziona. Coś się nie udało, z czegoś nie mogę się wykaraskać, a jeszcze czegoś innego skończyć. A jednej rzeczy to nawet zacząć.
I bałagan wokół. I pośpiech. I za bardzo podniosłam rano głos. Zupełnie bez potrzeby. I za dużo jestem w internecie, a za mało w ramionach M.
No tak.

Siadam nad miską czereśni. Są aż czarne od swojej dorodności.
Przybywa pestek na talerzyku.
I nie umiem.
No nie umiem.
Powstrzymać zachwytu.

Bo jeżeli zdarza się
Taki dzień
Jak dziś
To czemu by z niego nie skorzystać?
Jak można...






















22 komentarze:

  1. Jak trzeba nawet :)))) Koniecznie :) Grzech nie korzystać!

    OdpowiedzUsuń
  2. aż mnie ciary przeszły. Ważne. Dzięki. Kasia

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytam trzeci raz! You make my day! Czeresnie mam. Truskawki mam. Brakuje mi peonii. Musze isc na bazar. Dzięki Tobie ''siedzi'' mi sie łatwiej w domu. Pisz. Pisz. Pisz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko, nawet nie wiesz, jak Ty mi "zrobiłaś dzień" :))))

      Usuń
  4. Trzeba korzystać!!!! Aaaaaaby się uśmiechać.
    Jesteśmy częścią wielkiego i uroczystego cyklu pod zbiorczym tytułem Nieistotność.
    Więc czereśnie pękate czerwienią tylko dzisiaj.
    Trzeba zdążyć, nie oszczędzać na cieszeniu się, łapać, dotykać chwilę, głaskać ją po grzbiecie, brać czas na ręce, niech fuka i mruczy.
    To są ćwiczenia z rozszerzania czasu, moje ulubione.
    Czasu z nałapanymi w ręce chwilami jest więcej.

    Pozdrawiam Twoje piękne chwile i kolory. Gorąco :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "cykl pod tytułem Nieistotność" - otóż to! I jedyny sens to szukać, choć na chwilę, Istotności.
      dziękuję Ci za Twoje piękne słowa!

      Usuń
  5. Pięknie napisałaś Joasiu, bardzo życiowo, samo życie! Zdjęcia jak i klimat jak zawsze zachwycający:-)
    Zaraziłaś mnie na kolory, też wprowadzam u siebie:-) Pozdrawiam ciepło:-) Wiesia
    Ps. Też parę razy to przeczytam i obejrzę:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesiu, niech pięknie rozkwitną u Ciebie :-)

      Usuń
  6. Ale tam pięknie i kolorowo, nic tylko zanurzyć się w lekturze w takich okolicznościach przyrody :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, zapraszam serdecznie, jak będziesz w Wawie :-)

      Usuń
  7. A ja swoje życie marnuje za biurkiem i tak każdy dzień:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kupiłabym sobie po pracy czereśnie i całe wiadro kwiatów :-))

      Usuń
  8. Korzystać, korzystać, dobrze jest korzystać :).
    Pięknie to napisałaś.

    My dziś cieszyłyśmy się z całego Skaryszewskiego tylko dla nas. Bo padało :). Wszystkie kaczki nasze i wszystkie wiewiórki. Jak tu nie korzystać?

    OdpowiedzUsuń
  9. Ślinka cieknie, jak się na to patrzy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj będą pasowały kubeczek "post card" z talerzykiem, idealny adres to dla nich:)))

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja z moim M. zachwycamy się Twoimi zdjęciami, piękne:-) Ania O.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, ogromnie dziękuję! uwielbiam robić zdjęcia, ale robię to całkowicie "po omacku", dlatego słowa uznania w tej kwestii cieszą mnie podwójnie :-))))

      Usuń

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger