Zabawa w sklep


Zosia z patyka potrafi stworzyć wszechświat.
Jej umiejętność zabawy mnie zachwyca. Wymyśla, kombinuje, ustawia, aranżuje, buduje.
Nic jej nie zraża.

Wciąga mnie w przygotowania, namawia na przynoszenie jej różnych rzeczy i robienie totalnego bałaganu.
Poddaję się temu z pełną radością, szczególnie, że w samej zabawie kiepska ze mnie kompanka. Moja fantazja jest zbyt "płaska", jak na standardy Zosi ;-) Spełniam się więc w zapewnianiu zaplecza.
Na szczęście Zosia ma cudowną towarzyszkę - Weronikę i obie są mistrzyniami w tej dziedzinie.

Sklep więc został stworzony ze stolika na książki, produktów z szafek kuchennych, zabawek, kasztanów i starych paragonów.
Lalki stały się koleżankami z przedszkola, w przedpokoju wsiadły do wycieczkowego autobusu, wysiadły przed sklepem i płacąc kasztanami, kupiły banany, imbir, dynię lub naklejki.
Odgrywały się całe scenki - ktoś z kimś się pokłócił, komuś nie smakował kupiony owoc, ktoś się cieszył z zakupów. Dziewczynki liczyły kasztany, negocjowały ceny, wydawały sobie rachunki, które wcześniej same przygotowały.
A potem napisały (a raczej przepisały) "Zamknięte" i zajęły się czymś innym :-)

Miło było na to patrzeć, szczególnie, że Zosia zainspirowała się książką "8+2 i domek w lesie", a konkretnie sklepikiem z goframi babci i wnucząt.
"8+2..." jest norweską opowieścią o mamie, tacie, babci, psie i ośmiorgu rodzeństwa. Dzieciaki mają swoje codzienne przygody, rodzice i babcia również. Rodzina musi się odnaleźć w nowym domu, dzieci w szkole. Rozdział o poznawaniu nowych przyjaciół i emocjach z tym związanych bardzo dobrze oddaje dziecięce obawy.
Książka jest cudownie ciepła, przyjazna i nieprzekombinowana - trochę takie współczesne "Dzieci z Bullerbyn", choć tekst pochodzi z lat 50. Dużo jest tam przyrody, zabawy, rodziny, ciepłych relacji międzyludzkich. Nikt na nikogo nie krzyczy, a zachowanie taty w sytuacji kiedy najmłodszy synek prawie wpadł do studni, po prostu mistrzowskie!
Książkę czyta się nie "na raz", ale wieczór po wieczorze, bo rozdziały mają idealną długość. Są do tego świetnie przetłumaczone. Książka, jak to u Dwóch Sióstr, ma piękny papier i cudownie aksamitną okładkę. Ilustracje niezawodnej Marianny Oklejak, której kreskę znamy z "Baś".
Cieszy nas też to, że to dopiero drugi tom z dziewięciotomowej serii. Książka oznaczona jako 5+, ale Antek słucha jej także z zaciekawieniem.
Z wielką przyjemnością zasiadamy całą trójką do wieczornej lektury.

A tymczasem zapraszamy do sklepu. Mamy wyprzedaż. Wszystko po 3 kasztany :-)

"8+2 i domek w lesie", autorka" Anne Cath. Vestly, ilustracje Marianna Oklejak, tłumaczenie: Milena Skoczko, Wydawnictwo Dwie Siostry

















14 komentarzy:

  1. Taka zabawa w sklep to mi się podoba! Okazuje się, że nie trzeba wcale nagromadzić tysiąca perfekcyjnych imitacji produktów. Kluczowa jest inna sprawa - dobra przyjaciółka :-)
    Na książkę na pewno się skuszę, choć u nas od jakiegoś czasu zachłyśnięcie audiobookami. Nie trzeba błagać o "tylko jeszcze jeden" rozdział ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iza, właśnie cała radość była w tym, że te rzeczy są PRAWDZIWE :-), a jak im jeszcze pozwoliłam otworzyć fiolki z cukrowymi kuleczkami, to już była pełnia szczęścia.
      U nas audiobooki też królują, ale mi ostatnio tak szkoda, że oni tak szybko rosną i zaraz przestaną chcieć mnie słuchać, że sama ich namawiam, że im poczytam :-)

      Usuń
  2. Cudowny fotoreportaż ze sklepu :)) Pozdrawiam panie sprzedawczynie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam takie zabawy , my z Manią bawimy się w lekarza, w bibliotekę , sklep- obowiązkowo.
    Brakuje Manii takiej psiapiółki.
    Książkę już zamawiam - jaki jest pierwszy tom tej serii?
    pozdrówki sklepowe ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu, pierwsza część to chyba "8+2 i ciężarówka".

      Usuń
  4. Oj, wmiksowałaby się Ewa z chęcią w taką zabawę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olgo, Ewo -zapraszamy i nie jest to zaproszenie kurtuazyjne :))

      Usuń
  5. Mam uroczą, zieloną, małą wagę szalkową z odważnikami. Niestety droga - 150zł plus przesyłka - ale tyle za nią dałam. Jeśli chcecie wystawię ją na swojej rupieciarni do kupienia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze to znam z widzenia i w sumie współuczestniczenia, bo moja córa uwielbia się bawić w sklep prawie tak samo bardzo jak w teatrzyk. ;) P.S. Dziewczynki mają śliczne ubranka, takie dziewczęce i delikatne :) Ja ostatnio sprawiłam mojej małej taką sukieneczkę w paseczki o bardzo prostym kroju z maxmia.eu, gdzie jedynym takim dodatkiem jest paseczek umieszczony na wysokości talii. Wygląda po prostu jak księżniczka, prostota jest najlepsza :):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zosia sama się ubiera, na barokowo i bogato też lubi :) choć ja też lubię prostotę.

      Usuń
  7. Sprytny sposób na naukę matematyki dla dzieciaków ;)

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger