Berlin. Dzień trzeci.


Dzień trzeci.
Modernizm.

Dużo go w Berlinie. I tego z lat 30. i tego z lat 60-70. Zadbany, wychuchany ma swoje stałe miejsce w tkance miasta. Nikt nie myśli o burzeniu go, raczej o chronieniu (w przeciwieństwie do Warszawy).
W 2008 r. sześć modernistycznych osiedli Berlina zostało wpisanych na Światową Listę Dziedzictwa UNESCO.
Tak, tak, zwykłe (niby) bloki.
Taki warszawski Grochów, Sady Żoliborskie lub Koło na Woli.

Każde z berlińskich osiedli zostało zaprojektowane przez znanych architektów - Bruno Tauta, Martina Wagnera, Otto Rudolfa Salvisberga czy Waltera Gropiusa - i pomyślane zgodnie z ideą modernizmu - proste linie, dużo światła i zieleni, duże okna (balkony były nowością i hitem), jasne kolory (kolorystą był Bruno Taut), wspólne przestrzenie wokół bloków, które niejako "wymuszają" spotkanie się z sąsiadem, dużo zieleni, szkoła, przedszkole, sklep w podobnych budynkach.
To było budownictwo socjalne i chodziło w tym wszystkim o zapewnienie atrakcyjnych, praktycznych, ale i ciekawych wizualnie warunków mieszkaniowych nie tylko dla bogaczy.

Nowoczesność, funkcjonalność, otwartość, światło i zieleń.
Dla wszystkich.

Oczywiście teraz na tych osiedlach mieszkają zwykli ludzie, stoją rowery, jest nienaganny, niemiecki porządek. Ludzie idą do pracy, do sklepu, dzieciaki biegają po alejkach. Ale w szkole siedzą na oryginalnych Casalach. (Zosia też takie ma :-)
A kiedy robiłam zdjęcia pewnej rzeźbie, ok. 50-letni pan zagadał mnie: "a niech mi pani powie, co to takiego jest, ludzie tu przyjeżdżają, zdjęcia robią, a ja tu codziennie przechodzę i nic w tym nie widzę. Kupa złomu, ot co." :-)

Odwiedziłam trzy spośród sześciu osiedli. Wspaniale było wyjechać poza centrum miasta i połazić sobie po cichych uliczkach. Pogapić się na ludzi.
Wiosną musi tam być obłędnie, bo rośnie tam mnóstwo drzewek owocowych (jak na Sadach Żoliborskich).
Poza tym żadnych ogrodzeń, na każde podwórko można wejść.
No i nie mogłam, no po prostu nie mogłam, odmówić sobie pojechania do jednostki mieszkaniowej Le Corbusiera.

Mam ogromna słabość po pomyślanych projektów, zaprojektowanych przestrzeni, wspólnotowych rozwiązań przestrzennych - tych wszystkich skwerków między blokami, ławek, placyków zabaw, arkad, przejść, ogródków, szerokich chodników.
Ja jestem dziewczyna z bloków ;-)
Mieszkałam i mieszkam w takich miejscach. Mój aktualny blok (zbudowany kilka lat temu) dzielnie dźwiga tę zacną tradycję. Najbardziej przypomina Białe Miasto. Architekci, którzy go projektowali, opierali się właśnie na modernistycznych wytycznych. Bardzo go lubię za proste linie i ogromne okna :-) Oraz wielki plac zabaw między blokami.

Pod tytułami osiedli macie odnośniki do ich stron internetowych.
A gdyby ktoś z Was chciał sobie wynająć dom Bruno Tauta (oraz poczytać o jego dokonaniach), to też jest to możliwe. Zobaczcie TU.
A TUTAJ macie wyczerpujące informacje o wszystkich modernistycznych osiedlach Berlina.

Miłego zwiedzania :-)

Osiedle "Podkowa"






















Białe Miasto







Osiedle Carl Legien -
Wohnstadt Carl Legien








Jednostka mieszkaniowa Le Corbusiera










19 komentarzy:

  1. Fajny jest Twój Berlin Asiu :)
    Dzisiejszy post szczególnie do mnie trafia - Le Corbusiera uwielbiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyż nasz blok nie kontynuuje modernizmu? :)

      Usuń
    2. i to w najlepszym jego wydaniu:)

      Usuń
  2. Fajnie, że dzielisz się swoją wiedzą i inspiracjami. To w tobie lubię :) a ostatnie zdjęcia, jak z bloków za Żelazną Brama ;) Kasia O.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniały wpis i podróż! :-D Uwielbiam takie wędrówki, a ta jest dla mnie niesamowitym odkryciem. Osiedla wyglądają wspaniale - można zadbać, można uwydatnić, podkreślić urodę, niepowtarzalność... Rozpływam się w zachwycie.
    Niektóre zdjęcia przypominają mi odrobinę budynki widziane w Poznaniu, ale tu są barwne okiennice i jest gra kolorów. Nie mogę przeżyć, że takie rzeczy w Niemczech się chroni, a u nas myślą tylko w kategoriach - wyburzyć. Brrrr...
    P.S. Zdjęcie z panią w białych butach - mistrzostwo świata :-D

    OdpowiedzUsuń
  4. Berlin zaczyna mi się podobać - dzięki Tobie!
    Dziękuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu, on jest taki...hmm...chropowaty. Niezbyt ładny, posklejany, bardzo różnorodny. Lubię go bardzo, choć to nie jest łatwe miasto.

      Usuń
  5. Wow, wow, wow... fantastyczna fotorelacja z Berlina Asiu. Aż chce się tam pojechać :) trochę widać ten niemiecki ład (o Warszawo ze swoim bałaganem ;-) i widzę cudowne krzesełka na wystawie (mam takie, mam takie, właśnie z dawnego NRD-wa.
    Ale też jest taki trochę surowy i zimny (jak niemiecki ład ;-p).
    Super Asik i dzięki za świetną wycieczkę :)

    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Renatko, to krzesełka w klasie szkolnej :) stoją na ławkach, bo pani sprzątala. Także dzieciaki siedzą sobie na nich na co dzień.

      Usuń
  6. Tu niestety też go kolorują. Okropne. :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Mi się podoba bardzo, jeszcze bardziej niż "na żywo" ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny wpis Asiu i wiele pięknych zdjęć! :) Niesamowite kolory a czystość aż bije po oczach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, żadnych śmieci i psich kup. Możemy się od nich uczyć.

      Usuń
  9. Wooow, o większości tych miejsc nie miałam pojęcia :-/

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger