Wagary


Czasem robimy sobie wagary.
Ja i jedno z dzieci.
Zawieszam swoje obowiązki, a ich zwalniam ze szkoły czy przedszkola. Jak TU. Czas wyjęty z systemu, planu, gonitwy i powinności. Czas sam na sam. Staram się robić wtedy to, czego oni pragną.
"Mamo, a może pójdziemy na rower?"
Przełamuję w sobie niechęć do szukania po całym mieszkaniu kluczyków do łańcucha i pompowania kół po zimie. Zagryzam wargi i nie mówię, że jest w sumie zimno i może jednak...
Po chwili już jedziemy.
Ja i on. Obok siebie.
Park o tej porze jest wyludniony, wczesnowiosenne słońce kluczy między drzewami.
Chichocząc przejeżdżamy obok szkoły, w parkowej kawiarence jemy czekoladowe ciastko na spółkę.
Po wielu minutach zostaję obdarzona zaufaniem i dowiaduję się czegoś ważnego o moim synu. Po prostu mi to mówi. Trochę drży, bo to nic przyjemnego. Słucham uważnie i mam czas go wesprzeć. Długo rozmawiamy o złożoności ludzkiej natury.
Patrzę się na jego złote włosy, chłopięcą buzię i zamieram z zachwytu, jaki jest mądry. Jak to, czego go uczyłam, działa. Jak czuje swoje emocje, jak uczy się je nazywać, jak szuka rozwiązań w zgodzie ze sobą.
"Fajnie tak z tobą być, mamo.
Fajnie tak z tobą być, synku."
Zmęczeni i szczęśliwi wracamy do domu.

Za kilka dni wagary z Zosią.
A ona chce iść na "Kopciuszka" do kina w centrum handlowym, a potem do sklepu po okulary słoneczne z Hello Kitty.
No heloł!
A gdzie las? Zbieranie szyszek i patyków? Wypatrywanie wiosny? Unoszenie się nad ziemią?
Centrum handlowe!? Ordynarna bajka, komercja, sklepy!?
Znowu zagryzam wargi.
Przebieram się, a Zosia bacznie mi się przygląda. Pyta się, co to za kreski na moim brzuchu. Opowiadam jej historię moich rozstępów.
Jej oczka patrzą za mną uważnie. Wyczytują z moich ust znacznie więcej, niż to, co mówią słowa. Czy opowiadam o sobie z miłością? Czy jej nie oszukuję i naprawdę lubię te rozstępy?
"Patrzę na ciebie, mamo. Każdego dnia. To, jak żyjesz, co mówisz, jak reagujesz, ma na mnie wpływ. Uczysz mnie, jak żyć, czy o tym wiesz, czy nie."
Zosia obserwuje mnie cały czas. Jak ten chłopiec swojego tatę. KLIK.

Jaki dam jej przekaz o kobiecości? Co jej powiem o kobiecym ciele i seksualności? O rodzeniu, kochaniu, płakaniu? Jak opiszę jej moją siłę i moją delikatność? Jak przekażę jej, że warto kochać. I przyjaźnić się. I bawić, zachwycać, uczyć. Co zrobię, żeby naprawdę uwierzyła, że, jako kobieta, może wszystko, a nic nie musi? I żeby się lubiła, szanowała i dbała o siebie?
Ona na mnie patrzy. Uważnie. Każdego dnia.
A ja, także dla niej, mogę tylko coraz bardziej się lubić, szanować i kochać.
Bo jestem jej nauczycielką. I nie nauczy się ode mnie niczego, jeżeli ja tego nie będę umieć.

Więc idziemy sobie po tym centrum. I nic mi już nie przeszkadza. Że komercja, że pod dachem, że wśród tłumów.
Ona tańczy obok mnie i opowiada niezwykłe historie o tym, co by było, gdyby miała dwie siostry w swoim wieku. Wtajemnicza mnie w swoje plany urodzinowe. Oj, będzie się działo!
A potem oglądamy przepiękną bajkę - o dziewczynie, która posłuchała się przekazu matki i nie zwątpiła w to, że dobro i odwaga to wielkie wartości. I że wróżki istnieją. Zosia albo wtula się we mnie, albo tańczy pod ekranem. Jestem szczęśliwa, że mogę jej w tym towarzyszyć. Po prostu szczęśliwa.
Potem kupujemy okulary. I opaski z kwiatami. I suknię błękitną. I cieszymy się, że jesteśmy dziewczynami.
Zmęczone i szczęśliwe wracamy do domu.

I kończymy wagary, które okazały się najlepszymi lekcjami.

A dziś, kiedy piszę do Was tego posta, jest dzień zaćmienia słońca. Nie miałam nic, przez co mogłabym na to słońce popatrzeć. Jednak kiedy zobaczyłam, co wyprawia się ze światłem, chwyciłam aparat i wybiegłam przed blok. Zdjęcia trawek są właśnie z tego czasu.
Ziemia była oświetlona w tak niezwykły sposób, że zachwyt to za mało.
Kobiecość, męskość, uczucia, bycie sobą, wiosna, światło i zaćmienie.
Wszystko się jakoś połączyło...

Zachwycającego weekendu Wam życzę!

Jeżeli podobał Ci się ten post, możesz go skomentować, (a wiedz, że uwielbiam Twoje komentarze :-) polubić, udostępnić i dalej puścić w świat. 
Będzie mi bardzo miło :-) 
Dziękuję!













28 komentarzy:

  1. Cudowny pomysł z tymi wagarami - muszę zaplanować na najbliższy tydzień i wziąć moją Hańcię. Ciekawa jestem co wybierze. Właściwie to wczoraj błagał mnie o takie wagary, bo rano byłam z ich klasą na wycieczce, ale potem musiałam biec do pracy. Przykro było ją ze łzami zostawiać. W domu opowiedziałam, że gdybym nie musiała iść do pracy, to wzięłabym ją do jakiejś kawiarni - aż się oczy zaświeciły...
    W każdym razie Kopciuszka już widziałyśmy. Zachwyt. Przez pół filmu miałam łzy w oczach. No wzruszają mnie takie bajki. Nawet gdy już nic nie pozostawiają dla wyobraźni - kino do n-tej potęgi.

    A do komentarza sprowokowały mnie te zdjęcia w zaćmionym świetle. No jakie Ty masz dobre pomysły! Ja kurczę przesłonę miałam (stary slajd z moją mamą ;-) ale aparat specjalnie wyjęłam z torby (miałam go na wczorajszej wycieczce) bo myślę sobie - i co ja tam sfotografuję, przecież takich zdjęć jakie mogłabym zrobić będzie tysiące w necie.
    A nie pomyślałam o świetle, ech...
    W 2026 będę lepiej przygotowana. Oby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iza, tego nauczyły mnie moje fotograficzne lekcje - zawsze warto się odwrócić :)

      Usuń
  2. "Patrzę na ciebie, mamo. Każdego dnia. To, jak żyjesz, co mówisz, jak reagujesz, ma na mnie wpływ. Uczysz mnie, jak żyć, czy o tym wiesz, czy nie.".........

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo wzruszył mnie ten tekst. Czytam i beczę. I postanawiam sobie takie wagary robić mojemu dziecku, po prostu częściej wsłuchiwać się w niego. Wszystko inne może poczekać. Ten czas bycia razem jest najważniejszy. Pięknie to opowiedziałaś. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alicjo, i ja śle pozdrowienia i miłych wagarów :)

      Usuń
  4. Nie wiem co bardziej mnie zachwyca - czy to, ze chodzisz z dziećmi na wagary, że słuchasz ich, czy to co mówisz Zosi o byciu kobietą. Czy te zdjęcia i Twoja wrażliwość. Dziękuję Ci! Kasia O.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, Twoje słowa zawsze są dla mnie jak balsam.

      Usuń
  5. Joaś -całkiem intuicyjnie wpadłam kilka lat temu na pomysł legalnych wagarów- nie ma lepszego spa dla przeciążonego pod każdym względem umysłu .

    OdpowiedzUsuń
  6. pięknie - jak zawsze Jaonno!
    Bliskie mi to jest, kiedy pokazujesz, że warto sie czasem odwrócić, schylić, zatrzymać i znaleźć się w wyludnionym parku lub zwyczajnie patrzeć na swoje dzieci i być z nimi, kiedy wszyscy dookoła robią zupełnie cos innego - jak dziś, kiedy większość spoglądała w słońce ;-) dorka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zawsze działa, prawda? Uściski dla Ciebie, Dorko!

      Usuń
  7. Lubię Cię czytać:)
    I oczywiscie kradne pomysl z wagarami!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ależ fajnie i dobrze Wam musi być na tych wagarach.Super pomysł. Czekam wiec na szkołę by wybierać się na takie kobiece wagary z moja córcią za parę lat:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wagary z dziećmi to cudowny pomysł! Jedną z rzeczy za które bardzo cenię moją Mamę to, to że czasem po prostu pozwalała nam nie iść do szkoły ;-) Uściski Urszula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mama, która umie puścić oko do rzeczywistości, to skarb :-)

      Usuń
  10. Lubię takie wagary. Ze starszym też takie sobie robiliśmy gdy chodził do przedszkola, teraz młodszy korzysta póki chodzi do przedszkola i od czasu do czasu pozwalam mu nie iść i aktywnie lub leniwie we dwójkę sędzamy czas.
    Pozdrawiamy ciepło iżyczymy pięknego tygodnia:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak pięknie piszesz! I mądrze do tego.

    OdpowiedzUsuń
  12. Joanno,

    Dziękuję Ci bardzo za Twoje słowa, głęboko mnie poruszają i często wzruszają. Z niecierpliwością czekam na Twoje wpisy. Od kilku lat obserwuję Twój rozwój :) i cieszy mnie Twoja dojrzałość, byłam uczestnikiem drugich warsztatów dla mam :)

    Serdecznie Cię pozdrawiam
    Agata mama Ignasia lat 7

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agato, dziękuję i cieszę się, że tu jesteś :-)
      Uściski dla Ingasia!

      Usuń
  13. jak ty pięknie umiesz ubrać w słowa, to czego ja nie potrafię.
    ze starszym synem też uskuteczniamy takie wagary. zawsze kończą się księgarnią lub biblioteką. a potem przy gorącej czekoladzie możemy w spokoju, z dala od codzienności porozmawiać. kocham te chwile.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bidibi, prawda, że czasem warto się "zerwać"? :)

      Usuń

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger