Domek na górce


I teraz to, co lubię najbardziej.
Wnętrza :-)
Mały domek na górce. Wypieszczony, kolorowy, z ręcznie robionymi kaflami gospodyni.
Z pięknie dobranymi tkaninami i obrazami. Ze pieczołowicie odnowionym drewnem. W idealnej harmonii między nowym a starym.
Z Burasem i Łatką na składzie, czyli kot na kolanach gratis :-)
Oraz z kominkiem i czynnym piecem kaflowym, w którym zrobiliśmy wielkanocną babę! W starej, zabytkowej formie. Także te przepiękne tace i talerzyki są tutejsze.
Domek jest oczywiście w pełni wyposażony, wygodny i komfortowy. Prócz pieca jest też kuchenka gazowa ;-) Ma trzy sypialnie, dwie łazienki i dużą kuchnio-jadalnię. My wynajęliśmy go w całości, ale można też "na części".
Wszystko o tym miejscu znajdziecie w tym linku. KLIK.

A do Warszawy przywieźliśmy sobie turkusowe gołąbki, które wyszły spod ręki pani Ani. Pasują idealnie :-)






















19 komentarzy:

  1. ojej, jaki piękny domek, absolutnie mnie zauroczył :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Urokliwe miejsce. W głowę zachodzę jak ty Asiu wyławiasz takie perełki? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uparcie przeszukuję internet wklikując w przeglądarkę różne dziwne frazy :)

      Usuń
    2. No właśnie bardzo jestem ciekawa jakie:) Jak nas można wyszukać w tym oceanie możliwości i internetowym bezmiarze?? Bo mnie się to wydaje za każdym razem niepojęte, że ktoś nas znalazł!:)

      Usuń
    3. Na Was akurat trafiłam przez wyszukiwarkę grafik, szukając hotelu w ....Karkonoszach ;-) Ale zanęciło mnie zdjęcie z kafelkiem.

      Usuń
    4. No tak, Karkonosze... tego bym nie przewidziała:)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Zapraszamy serdecznie! Nie koniecznie do domku. Jest jeszcze Pensjonacik pod tulipanem i wciąż parę fajnych wakacyjnych terminów do wzięcia!

      Usuń
    2. Muszę się powtórzyć - piękne zdjęcia! Lubię patrzeć na nasze dzieło cudzymi oczyma. Patrzę wtedy jakby zupełnie na coś nie mojego i zastanawiam się jakim cudem udało nam się coś takiego zrobić;) Dziękuję!

      Usuń
    3. Kasiu, jedź koniecznie!
      Pani Aniu, udało się Wam, udało :-)

      Usuń
  4. no i oszalałam . niestety w tym terminie ,na którym mi zależało domek zajęty ;-( idę pić ...kawę ...

    OdpowiedzUsuń
  5. To ciekawe doświadczenie: a jak dzieci czują się w takim zaprzeszłym świecie??? Strasznie jestem ciekawa jak odbierają taką podróż w czasie i zwyczajach... :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale, bawią się z nami. Rozpalanie pieca i pieczenie baby było przeżyciem rodzinnym :-)

      Usuń
  6. Ładny!!!! urokliwy absolutnie!! Muszę gdzieś pojechać.. muszę, bo się uduszę:)

    OdpowiedzUsuń
  7. No nie, jak miło i przytulnie... Tylko zaszyć się w takim domku i czekać starości :)
    Niektórzy to potrafią zadbać o to, żeby dom nie wyglądał na zwykły dom, ale reprezentował sobą coś dalej, więcej.....

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger