W pogoni za marzeniami...


...można się zgubić.
Zaplątać, zakręcić, zamotać.
I odnaleźć.
Choć zupełnie gdzie indziej...

Marzenie to Dom. Ziemia. Ogród.
Las i Cisza.
Pojechaliśmy na Podlasie szukać tego marzenia. I znaleźliśmy.
Ale wróciliśmy bez niego.
Jak to się stało?

Wchodziłam na opuszczone podwórka, ukradkiem gładziłam domy z puszczańskiego bala, stawiałam delikatnie stopy w zarośniętych ogrodach i przedzierałam się przez zdziczałe sady.
Wszystkie te domy wyciągały do mnie ręce. Gotowe mi się oddać, żeby tylko znowu mogły żyć.
A ja, (wiem to, przecież to wiem), mam taką moc, żeby im to życie wrócić.
Zerwałabym stare dachy, uwolniła piękne bale, w oknach wstawiła malowane okiennice, a w narożnikach rzeźbione detale. Wyszorowałbym stare dechy a w biały kaflowy piec tchnęła ogień. W rogu pokoju zawiesiła ikonę, zgodnie z wyznaniem dawnych mieszkańców. Zawiesiłabym kilimy, ludowe obrazki, a przy piecu postawiła drewniany zydel. Gdzie z pękatego dzbanka, w każdej chwili, można by się napić kompotu porzeczkowego.
W ogrodzie pod jabłoniami ustawiłabym stół z obrusem w kratkę. Doglądałbym starych drzewek i krzewów. Posiała kwiaty. Zbierała czarny bez i malutkie wiśnie. Grabiła liście. Podlewała nasturcje, lewkonie i malwy.
Otoczyłabym dom swoją siłą i obfitością. I syciłabym się tą piękną i trochę smutną ziemią.

I kiedy tak stałam na jednym z podwórek, idealnym dla nas, wprost wymarzonym, poczułam to.
Bardzo silnie - poza umysłem, pragnieniami, marzeniami i rzeczywistością.

Że to nie czas.
Że za wcześnie.
Że jeszcze nie teraz.
Że nie będę tu jeździć, tak często, jakbym sobie wymarzyła, że nie zamieszkam tu trochę "bardziej".
Po prostu.
To nie czas.
I choć darzę te ziemie niezwykłym sentymentem, to jeszcze nie czas...
I choć marzenie jest prawdziwe, to jeszcze nie czas...

Czułam też jasno, że mogę to zrobić - uprzeć się, stanąć twardo po swojej stronie, nie przejmować się tymi uczuciami i schować je gdzieś głęboko.
Mogę.
Taką moc też mam.
Szczególnie, że M. stoi za mną, gotowy pomóc mi spełnić moje marzenie.
Ale wiedziałam, że będzie to bardzo obciążające i wysiłkowe. I że marzenie może mnie "pożreć". A już kiedyś tak zrobiło, więc wiem, jak trudno się po czymś takim zregenerować.

Stałam tam i wiedziałam, że to pożegnanie, a nie powitanie.
Drewniany dom, choć przywykły do opuszczenia, smutniał razem ze mną.
Nie tak miało być. Miało być uniesienie, radość, podniecenie, chęć do ciężkiej pracy i zmian. Miało być drżenie i spokój jednocześnie.
A przyszło coś innego.
Ale dawno temu obiecałam sobie szczerość i szacunek i to, że będę dla siebie uważna i czuła. Nie mogę więc powiedzieć tym uczuciom "a sio"! Nie mogę się zmusić do spełnienia marzenia.
Przez całą drogę powrotną, w niezwykłej bliskości, opowiadaliśmy sobie, co czujemy. Godząc się z tym, co się w nas wydarzyło.
Łzy pod powiekami miałam cały czas.

Jednak Marzenia zostało. Nie ulotniło się. Jest we mnie głęboko. I szukam sposobu, żeby mogło zaistnieć...
I go znajdę...
Kiedyś...

Wszystkie zdjęcia zostały zrobione u naszego Przyjaciela, który swój Dom już znalazł. W odpowiednim czasie :-) Radku, dziękujemy Ci za gościnę!
TUTAJ możecie zobaczyć naszą poprzednią wizytę i kiełkujące we mnie marzenie.











25 komentarzy:

  1. pięknie, wzruszająco to napisałaś... też mam takie marzenie. i też wiem, że jeszcze nie ten czas... ale może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podziwiam - taka decyzja musiała być trudna, gdy spełnienie marzenia było tak blisko. Nie wiem czy bym temu podołała, pewnie bym się napaliła. Masz rację - wszystko ma swój czas :) Sukienka przepięknaaa!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joaśko, to uczucie "nie teraz" było tak silne, że nie dało się go przeskoczyć.
      Sukienka od mojej sąsiadki, która prowadzi sklep ze swoimi ubrankami - Willow Willow.

      Usuń
  3. Joasiu, chyba widzę znajome miejsca..Zalew...tu się wychowałam i dorastałam, a potem wyjechałam. Teraz wracam w każde wakacje z dziećmi i tęsknię..Tu czas płynie wolniej i piękniej. Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Za mną "chodzi" skandynawska chatynka nad morzem, z wyjściem prosto na brzeg ;) żadnych ogródeczków - trawy, piasek, no może jakieś krzewy ;) pozdr, mi

    OdpowiedzUsuń
  5. Mądra z Ciebie kobieta. I dzielna. Wiem, co przeżywasz, bo jakiś czas temu przerabiałam to samo. Ale uświadomiłam sobie, że decydując się na tym etapie na letniskowy dom na wsi, jeszcze bardziej oddalę się od życia w upragnionym rytmie slow.. to po prostu jeszcze nie ten czas. Za to migawki piękne, wspomnienia też i wiele jeszcze przed Wami. Uściski! :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jo kochana czytałam z ciarkami...jak mam ciarki znaczy że dusza wie..kłaniam się Ci Kobieto...AniaO.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, ten tekst napisał się "sam", a raczej dusza go napisała. Ty to wiesz i czujesz :-) I Tobie się kłaniam.

      Usuń
  7. Znam to marzenie! Po latach poszukiwań w końcu znaleźliśmy ten idealny, nasz wymarzony dom! Drewniany dom z Beskidu . Chcemy go kupić i przenieść pod Warszawę. Co prawda jeszcze nie mamy gdzie, baaa, jeszcze go nie kupiliśmy, bo codziennie dzwonimy do innej osoby dowiedzieć się o jego status/właściciela - trochę to przypomina PRL ;) ale idziemy do przodu - mam nadzieję! Życzę Ci, żeby twoje marzenie o domu się spełniło, bo to piękne marzenie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Mądra z Ciebie kobieta :-)))
    A zdjęcie Zosi i chłopca cuuudowne, te odrapane nóżki, lakier na poznokciach- młoda dama i mężczyzna-naukowiec. WSPANIAŁE ujęcie.

    OdpowiedzUsuń
  9. ależ pięknie! ależ pięknie! Joanna... powaliłaś mnie tą historią...

    OdpowiedzUsuń
  10. Joasiu, wzruszasz mnie swoją mądrością i dojrzałością. Mi zabrakło takiej mądrości w pewnym momencie życia i decyzja o przeprowadzce do domu pod miastem właśnie mnie "pożarła". Zbyt "wiele" rozprasza i pochłania. Idę ku "mniej".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agato, właśnie tego się obawiałam, że będę jeździć, jak oszalała pomiędzy domami i z tego "slow" niewiele zostanie. Bardzo też docenilam, to, co mam. Życzę Ci równowagi najlepszej dla Ciebie.

      Usuń
  11. Bolesna, piękna, prawdziwa decyzja. Podziwiam, kolejny raz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bolesna - tego słowa mi brakowało. Bo taka też jest. Ale też ulga...

      Usuń
  12. always i used to read smaller posts which also clear their
    motive, and that is also happening with this article which
    I am reading here.

    Also visit my blog post: how to get him back after a break up

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie sztuką jest kupić dom lecz prawdziwym wyzwaniem jest znaleźć ten odpowiedni.

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger