Począteczki


Się zaczyna.
Sieje. Sieje.

Jest takie miejsce w Warszawie, które jest mi bardzo bliskie. Wspaniali ludzie robią wspaniałe jedzenie. Warzywa bez chemii, za to z sercem. Szparagi, sałaty, fasolki, cukinie i dynie. Ręcznie sadzone, pielone, doglądane.
To miejsce jest pełne życia i piękna.
Oraz uczciwości.

Miałam wielką przyjemność jeździć tam przez ostatni rok i robić zdjęcia. Nie jestem w stanie opisać, jak mi tam było dobrze. Czasem wyprawiałam się nawet nie po zdjęcia, ale po to, żeby posiedzieć na cichym, popołudniowym polu. I popatrzeć, jak rośnie jarmuż lub kukurydza.
Patrzyłam też na ciężką pracę ludzi i czułam tylko wdzięczność.
Mam z tego roku setki zdjęć, z których ułożymy opowieść dla Was.
W zgodzie z rytmem pór roku, wzrastania, kwitnienia i zamierania. Od początku do końca. I raz jeszcze.
Po kole życia.

Wczoraj pojechałam do sąsiedniego gospodarstwa po kwiaty, ale zajrzałam też do "moich" tuneli. Cichutko zaczynają kiełkować rośliny. Każde nasionko i siewka spod uważnej ręki.

Jeżeli jesteście z Warszawy, to macie szczęście.
Do gospodarstwa Joli i Ludwika Majlertów nie jest tak daleko. Krótki wypad na Białołękę.
Jeszcze z miesiąc i będą szparagi. A potem cała reszta zielonej dobroci.
Jedźcie tam koniecznie!

Gospodarstwo Rolne - Ludwik Majlert  💚💚💚














3 komentarze:

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger